Gdy ktoś rozpowszechnia nieprawdę

pióro największą bronią

Kłamstwo jest bardzo skutecznym sposobem obniżenia komuś wiarygodności. Granica między prawdą i kłamstwem nie zawsze przypomina przepaść – umiejętne operowanie słowem pozwala komuś przedstawić swojego oponenta w bardzo nieprzychylnym świetle. Najgorsze zaś jest to, że udowodnienie kłamstwa – choć nie jest niemożliwe – będzie wymagało sporo wysiłku. Opieszałość polskiego wymiaru sprawiedliwości jest chyba wszystkim znana. Dość wspomnieć, że po dziś dzień nie pojawił się prawomocny wyrok rozliczający kwestię wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Być może w sprawach cywilnych wszystko toczy się nieco szybciej, jednak to i tak wciąż zbyt długo. Opieszałość ta jest szczególnie niewygodna w sytuacji, gdy dopiero prawomocny wyrok może zmusić oponenta do skasowania nieprawdziwych treści i umieszczenia w ich miejsce sprostowania. Do momentu ogłoszenia prawomocnego wyroku te nieprawdziwe treści mogą być tam gdzie są. Jeśli umieszcza się je w Internecie problem nie jest zbyt duży – wystarczy zainwestować w depozycjonowanie określonej witryny by skutecznie utrudnić internautom natrafienie na te wierutne kłamstwa. Gdy jednak kłamliwe treści znajdują się w prasie drukowanej, to pole manewru jest znacznie ograniczone. Pozostaje mieć jednak nadzieję na to, że gdy tylko sąd orzeknie co następuje, uda się jeszcze uratować reputację przedsiębiorstwa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.